Dwa dnia po wyborach nad Dnieprem nie widać, żeby miało coś się zmienić. Budżet na 2010 roku nie uchwalony, pożyczki z MFW nie wpłynęły, a w Kijowie tylko przybywa śniegu, co może źle wróżyć dla mera tego miasta Leonida Czernoweckiego, na którego ostrzą sobie zęby deputowani Rady Najwyższej za fatalnie w tym roku odśnieżanie miasta, za portalem Ukraińska Prawda można dodać, iż Partia Regionów ma prowadzić sondaż wśród mieszkańców Kijowa, czy chcą jego odwołania.
Julia Tymoszenko osiągnęła bardzo dobry wynik, jak na premiera który stoi na czele rządu kraju, w którym PKB spadł w poprzednim roku o 15 procent. 45,47 proc. głosów może robić wrażenie, tym bardziej, że strata do Janukowycza to 3.49 proc., sam Janukowycz zostanie pierwszym prezydentem Ukrainy w jej niepodległej historii, który nie uzyskał ponad 50 proc. wszystkich oddanych głosów w drugiej turze. Przy tej okazji widać jak fatalnym dyplomatą jest Wiktor Fedorowycz, który straszył zagranicznymi obserwatorami, a dziś ich opinie służą mu szczodrze w przejęciu władzy.
Obecnie "księżniczka rewolucji" schowała się, przesunięte zostało posiedzenie Rady Ministrów, konferencja prasowa przekładana kilka razy w poniedziałek nie odbyła się do dziś, a wyciek ze spotkania Bloku Julii Tymoszenko, na której okazało się, że partia ta nie reprezentuje jednolitego poglądu na temat protestów
i nieuznawania wyników wyborów jakby dodatkowo skomplikował propagandową pozycję Tymoszenko. Trzeba jednak z całą powagą stwierdzić, że w Kijowie owszem słyszy się rozmowy na temat polityki w każdym autobusie i marszrutce, ale żadnego nastroju rewolucyjnego nie ma, a 100.000 ludzi nie da się kupić, by przyszli na Majdan.
Na uwagę zasługuje pogląd wyrażony w przeprowadzonej w dzisiejszym "Poranku Radia Tok FM" rozmowy z
dr. Adamem Eberhardtem (zestąpcą dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich), który krótko scharakteryzował środowisko Wiktora Janukowycza i jego zdaniem oligarcha Rinad Achmetow będzie wiódł swojego kandydata na Zachód, gdyż jego interesy to eksport, zaś druga frakcja w PR będzie prowadziła Janukowycza ku Rosji. W sumie więc należy się w jego polityce liczyć z powrotem na dobre do dwuwektoralnej polityki zagranicznej Ukrainy, a więc równomiernemu rozwijaniu współpracy i sojuszy z Rosją i Zachodem, co może oznaczać jednoczesne niewywiązywanie się z obietnic wobec obu partnerów.
Na koniec ciekawy pogląd wyraził korespondent tygodnik "Die Zeit" , który napisał w swoim tekście, że Ukraińcy teraz muszą uważać, by w zrozumiałym pragnieniu stabilności i wzrostu gospodarczego, nie zatracili osiągnięć rewolucji, a więc wolności słowa i otwartego, demokratycznego społeczeństwa. Do tych życzeń na najbliższe 5 lat prezydenta Janukowycz trzeba moim zdaniem się przyłączyć.

